WPROWADZENIE
 (przygotował dr Jan Pająk)
 Napisanie tego traktatu wymagało ogromnej odwagi;
 jeszcze większej odwagi wymaga jego przeczytanie.
Deklaracja: Aczkolwiek ja sam bezgranicznie wierzę, że każde słowo jakie napisałem w tej publikacji jest wystarczająco zgodne z prawdą aby usprawiedliwić ciężkie potraktowanie jakiemu zgodnie z moimi poprzednimi doświadczeniami zostanę poddany za wyrażenie tak potępialnych poglądów, ciągle niniejszy traktat zawiera jedynie moje osobiste poglądy które w procesie przyszłej weryfikacji mogą okazać się poprawne, jednak mogą też okazać się i nieprawdziwe, natomiast z naukowego punktu widzenia wyraża on jedynie niesprawdzoną przez innych hipotezę jaka musiała być zaprezentowana aby mogła zostać przedstawiona uwadze innych zainteresowanych osób i poddana przez nich procesowi sprawdzania.
 * * *
 Jeśli oglądniemy się do tyłu, to pierwsze linie kolejowe budowane były na początku lat 1800-nych. Przed owym czasem ludzie zwykli byli dokonywać wszystkiego albo za pośrednictwem swoich własnych mięśni, albo też za pomocą mięśni udomowionych zwierząt. To zaś oznacza, że jedynie w okresie około 200 lat, ludzkość przesiadła się z koni na promy kosmiczne. Rozważmy więc co by się stało gdybyśmy uzyskali szansę na swobodny rozwój, powiedzmy przez jeden milion lat. Łatwo sobie wyobrazić, że nasze możliwości techniczne nie miałyby wówczas niemal żadnych granic. Dla przykładu rozwinęlibyśmy do wówczas urządzenia napędowe wielkości ziarenek piasku, jakie wprowadzane byłyby chirurgicznie do wewnętrznych przestrzeni naszych kości. Owe urządzenia nie tylko natychmiastowo przenosiłyby nas do dowolnego miejsca jakie tylko byśmy sobie nie zażyczyli, ale także pozwoliłyby nam na przenikanie przez okna, ściany, śmigła samolotowe, umeblowanie, oraz wszelkie inne rodzaje stałych lub niszczycielskich przeszkód, bez spowodowania uszkodzenia nas samych czy uszkodzenia owych barier. Te same miniaturowe urządzenia napędowe umożliwiłyby nam włączenie zasłony niewidzialności kiedykolwiek chcielibyśmy stać się niewidzialnymi, czyniąc nas nieodnotowywalnymi dla cudzych oczu i kamer. W owym czasie dysponowalibyśmy też urządzeniami łącznościowymi które byłyby chirurgicznie wprowadzane do naszych mózgów, i które umożliwiałyby nam utrzymywanie natychmiastowej łączności telepatycznej z innymi istotami naszego gatunku, jak również umożliwiałyby nam natychmiastowe hipnotyzowanie, wymazywanie pamięci, lub wydawanie telepatycznych nakazów bezpośrednio do umysłów wszelkich niższych niż my organizmów żywych, włączając w to mniej od nas technicznie rozwiniętych ludzi. Nasze życie przebiegałoby w bezszelestnym wehikule kosmicznym, jaki byłby w stanie przenieść nas natychmiastowo i bezgłośnie do dowolnego punktu we wszechświecie jaki tylko zażyczylibyśmy sobie zobaczyć, a także przenieść nas w czasie do dowolnego punktu w naszej przeszłości lub przyszłości jaki tylko zażyczylibyśmy sobie aby przeżyć lub zobaczyć go ponownie. Powyższe reprezentuje jedynie niektóre z niezliczonych możliwości technicznych jakie znajdowałyby się w naszej dyspozycji za jakiś milion lat - jeśli otrzymalibyśmy szansę aby rozwijać się bez ograniczeń. (Teraz rozważmy jak bardzo rowinięta technicznie musi być cywilizacja której przedstawiciel około 550 milionów lat temu pozostawił na Ziemi odcisk buta pokazany na rysunku B1 - jako że nawet tak dawno temu jego cywilizacja opanowała już podróże międzygwiezdne i była w stanie posiać życie na jałowej wówczas Ziemi!)
 Przeanalizujmy teraz nasz postęp moralny. Jeśli nasz rozwój moralny postępowałby naprzód w taki sam sposób jak następuje on obecnie (t.j. zgodnie z filozofią pasożytnictwa opisywaną w podrozdziale B5, jaka obecnie dominuje naszą planetę), wówczas w czasie kiedy doświadczylibyśmy wszystkich owych zawrotnych osiągnięć technicznych, nasza sytuacja moralna ześlizgnęłaby się do poziomu najgłębszego dna. Ludzie staliby się nieopisanie leniwi, ponieważ większość powtarzalnych prac wykonywana byłaby przez maszyny i roboty. Spodziewalibyśmy się, że większość naszego życia będziemy mogli spędzać na odpoczywaniu i na doświadczaniu wszelkich tych przyjemności jakie są dostępne dla tak zaawansowanych istot jak my. Jednak niefortunnie dla nas, większość przyjemności jakich spodziewalibyśmy się od życia dostarczanych jest przez innych ludzi. Wszakże to inni ludzie dają nam seks, utrzymują nas przy zdrowiu, zapewniają nasze życie towarzyskie, organizują funkcjonowanie naszego społeczeństwa, oraz wykonują dla nas wszelkie owe niepowtarzalne prace i usługi jakie nie mogą być zrealizowane przez maszyny, takie jak gotowanie, prace domowe, wychowywanie naszych dzieci, naprawianie, sterowanie i programowanie naszych robotów, uruchamianie naszych fabryk produkcyjnych, operowanie naszych kopalń, itp. To zaś oznacza, że aby cieszyć się wszelkimi owymi przyjemnościami jakie muszą być dostarczane przez innych ludzi, niestety konieczni nam byliby niewolnicy. Jednak jedynym sposobem posiadania takich niewolników, bez jednoczesnego doznawania moralnego kaca, byłoby zamierzone hodowanie ludzi jacy byliby mniej rozwinięci technicznie i naukowo od nas. Dla dokonywania takiej hodowli, moglibyśmy wybrać gdzieś w głębiach przestrzeni kosmicznej jakąś niezamieszkałą planetę, a następnie zaludnić tą planetę naszym własnym gatunkiem - wszakże jedynie nasz własny gatunek byłby w stanie dostarczyć nam wszystkich owych przyjemności jakich wyglądalibyśmy na tak wysokim stopniu rozwoju. Zaludnienie takiej pustej planety byłoby łatwym zadaniem, bowiem wystarczyłoby ku temu aby jeden z naszych przywódców lub polityków rzucił ideę rozprzestrzenienia naszej rasy poza obręb naszego własnego systemu słonecznego, i każdy zgodziłby się ochoczo. Z kolei przetransformowanie takiej zaludnionej naszą rasą planety w hodowlę niewolników również byłoby łatwym zadaniem, bowiem wystarczyłoby aby inny nasz przywódca lub polityk wszczął alarm że owi nasi krewniacy wyrastają na barbarzyńców żyjących niezgodnie z naszymi standardami, stąd wymagają oni naszej niewidzialnej opieki i nadzoru. W ten sposób, w okresie kilku generacji od momentu zaludnienia tej planety naszymi krewniakami, my sami przekształcilibyśmy się w rodzaj pasożytów kosmicznych, eksploatatorów, i najeźdźców, którzy bezdusznie wyzyskiwaliby planetę zamieszkałą przez nasz własny gatunek. Aby utrzymywać naszych niewolników w poddaństwie, zawsze upewnialibyśmy się że są oni znacznie mniej rozwinięci od nas samych, oraz że nigdy nie dowiedzą się o naszym istnieniu. W tym celu nieustannie byśmy się przed nimi ukrywali. Dla zwiększenia skuteczności tego ukrywania używalibyśmy naszych zaawansowanych urządzeń technicznych. Za każdym więc razem kiedy bylibyśmy na planecie naszych niewolników włączalibyśmy osłonę niewidzialności, tak że nasi mniej zaawansowani technicznie krewniacy nie byliby w stanie zorientować się że my wogóle istniejemy.
 Oczywiście, nie hodowalibyśmy naszych niewolników jedynie dla uciechy, a pasożytowalibyśmy na nich, i eksploatowali ich, na wszelkie wyobrażalne sposoby jakie tylko byłyby nam na rękę. Dla przykładu, doilibyśmy ich ze spermy i ovule, a następnie klonowali z tego "podrzędnego" materiału reprodukcyjnego rodzaj genetycznie udoskanalanych niewolników jakich potem moglibyśmy otwarcie eksploatować na naszej planecie. Owych genetycznie usprawnionych niewolników nazywalibyśmy "biorobotami" aby przypadkiem nie poczuwać się winnym że są oni naszymi krewniakami zaś my ciągle wykorzystujemy ich w taki bezduszny sposób. Owe bioroboty byłyby przez nas wykorzystywane do wykonywania wszelkich brudnych prac jakich my sami nie bylibyśmy gotowi wykonywać, oraz jakie nie mogłyby być wykonywane przez maszyny. I tak owe bioroboty pracowałyby w naszych domach jako słudzy, jako prostytutki, jako dawcy seksu, jako zastępcze matki dla naszych dzieci - ponieważ urodzenie dziecka jest trudnym zadaniem którego nasze nawykłe do komfortu kobiety nie byłyby gotowe znosić, ponadto pracowałyby w naszych fabrykach i naszych kopalniach, eksplorowałyby dla nas przestrzeń kosmiczną, umierałyby dla nas jako żołnierze, i dokonywałyby wszystkiego co jest albo nieprzyjemne, albo też niebezpieczne, lub niemoralne. Kiedy bioroboty te zapadłyby na zdrowiu, lub zostały pokaleczone, czy stały się stare i niezdolne do pracy, pozbywalibyśmy się ich na przemysłową skalę w podobny sposób jak obecnie czynimy to z nieprzydatnymi już nam zwierzętami, np. używalibyśmy komór gazowych aby je uśpić, oraz krematoriów aby pozbyć się ich ciał. Owe "obozy zagłady dla biorobotów" rozwijalibyśmy na jakichś nieużywanych planetach jedynie w celu przemysłowego pozbywania się milionów ciał jakie nie nadawałyby się już do dalszego eksploatowania ("licencję" na ową efektywną metodę szybkiego pozbywania się milionów niechcianych biorobotów moglibyśmy później telepatycznie przekazać jakiemuś lokalnemu Hitlerowi z planety którą okupowalibyśmy, tak aby Hitler ten nie musiał jej już wymyślać od samego początku).
 Niefortunnie dla nas, planeta jaką byśmy okupowali dla uzyskania wszystkich tych niewolników, zwolna starałaby się rozwinąć naukowo i technicznie, zagrażając w ten sposób że jej mieszkańcy z czasem odkryją nasze istnienie i pasożytnicze działania. Stąd aby utrzymywać ją w stanie bezustannego poddaństwa fabrykowalibyśmy najróżniejsze (wyglądające na "naturalne") kataklizmy jakie okresowo spychałyby w dół eksploatowaną przez nas cywilizację i utrzymywały ją w nieustannych mrokach niewiedzy. Jednego razu eksplodowalibyśmy nasz wehikuł na tej planecie, niszcząc w ten sposób większość owej cywilizacji. Innym razem uderzylibyśmy ich planetę jakąś przekierowaną przez nas planetoidą. Czasami powodowalibyśmy ciężkie zniszczenia ich naturalnego środowiska, aby większość z nich wymarła od zanieczyszczeń i promieniowania kosmicznego, itp. W ten sposób na zawsze utrzymywalibyśmy ich w stanie całkowitej głupoty i nieświadomości bycia eksploatowanymi. Na dodatek do powyższego, systematycznie mordowalibyśmy wszystkich tych na hodowlanej planecie którzy wykazywaliby zbytnią dociekliwość i staraliby się dociec naszego istnienia. Ponadto wstrzymywalibyśmy też postęp techniczny i naukowy na tej planecie poprzez telepatyczne "wpuszczanie w maliny" jej czołowych naukowców, poprzez zasiewanie na niej naróżniejszych niszczycielskich idei i fanatycznych religii, itp. Aby realizować wszelkie tego typu sabotaże, używalibyśmy naszych własnych ludzi którzy mieszaliby się z miejscowymi i posługiwali się naszą zaawansowaną techniką aby ich kontrolować oraz uzyskiwać ich uwielbienie. Nasi sabotażyści mogliby pracować bez zostania wykrytym, bowiem wyglądaliby oni dokładnie tak samo jak miejscowi (wszakże my hodowalibyśmy nasz własny gatunek), natomiast dla zdezorientowania naszych niewolników wyrobilibyśmy w nich pogląd że istoty z kosmosu muszą wyglądać drastycznie odmiennie niż oni. Aby wyrobić taką wiarę w odmienność wyglądu istot z kosmosu, zaaranżowalibyśmy na okupowanej przez nas planecie kilka teatralnych spektakli na jakich pozwolibyśmy wylądować na owej planecie jakimś dziwnie wyglądającym istotom które miejscowi wzięliby za przybyszy z kosmosu. Nasi sabatażyści mogliby pretendować na owej planecie że są magikami, bowiem ich zaawansowane urządzenia napędowe pozwoliłyby im na przechodzenie przez mury i na przeskakiwanie przez wirujące smigła lotnicze bez doznania najmniejszych uszkodzeń ciała. Mogliby też pretendować że posiadają moce psychiczne, bowiem byliby w stanie łamać łyżki, zginać małe wisiorki kiedy te ciągle zwisałyby z czyjejś szyi, oraz przemieszczać różne obiekty poprzez zwyczajne spojrzenie na nie. Alternatywnie mogliby również pretendować, że przysłani są przez Boga, ponieważ mogliby dokonywać rzeczy jakie dla miejscowych ludzi wyglądałyby jak cuda, mogliby znikać z widoku, ożywiać umarłych (poprzez cofnięcie do tyłu przebiegu ich czasu), itp. Poprzez czynienie takich niezwykłych rzeczy, jakie wyglądałyby na nadprzyrodzone dla miejscowych ludzi, nasi sabotażyści uzyskaliby wymaganą uwagę i dostęp do najwyższych kręgów, mając w ten sposób znaczny wpływ na życie polityczne planety na jakiej prowadzilibyśmy naszą hodowlę niewolników. Stąd sabotażyści ci pomagaliby dokonywać decyzji jakie w praktyce okazywałyby się najbardziej niszczycielskie dla miejscowych i jakie skutecznie spychałyby ich w dół. Oczywiście, dysponując tak zaawansowaną techniką jak telepatia i techniczne hipnotyzowanie, upewnilibyśmy się także że i ją też używamy na naszą korzyść. Przykładowo umieścilibyśmy satelitę na orbicie wokół okupowanej przez nas planety, i emitowalibyśmy z tego satelity nieustanny nakaz aby każdy miejscowy wyszydzał, dyskredytował, i palił na stosie wszystkich tych którzy starają się badać istnienie naszych wehikułów, lub którzy starają się ustalić faktyczność naszych uprowadzeń. W ten sposób, nawet jeśli ktoś na okupowanej planecie dociekłby powagi ich sytuacji, wszyscy pozostali jedynie by z niego się naśmiewali, nigdy nie wierząc w to co by im starał się ujawnić, a następnie szybko spaliliby go na stosie.
 Oczywiście, jak to zawsze ma miejsce w gęsto zamieszkałym wszechświecie, na jakichś planetach istniałyby cywilizacje jakie wyznawałyby bardziej totalistyczną filozofię od pasożytnictwa które my przyjęlibyśmy. Stąd zamiast admirować nas, owe rywalizacyjne cywilizacje raczej starałyby się dopomagać tym prymitywnym istotom jakie my hodowalibyśmy na swoich niewolników. Owi kosmiczni rywale naszej wspaniałej cywilizacji telepatycznie podburzałyby hodowanych przez nas niewolników, dając im telepatyczne wytyczne w jaki sposób powinni budować najróżniejsze urządzenia obronne. Urządzenia te umożliwiałyby naszym niewolnikom zobaczyć nas, a także zawansować swoją technikę do poziomu że my nie bylibyśmy dalej już w stanie podporządkowywać ich sobie tak łatwo. Istnienie tych telepatycznych dostaw broni dla owych niewolników, wprowadzałoby poważne zagrożenie dla naszych pasożytniczych interesów na okupowanej planecie. Dla zneutralizowania więc aktywności owych totalistycznych cywilizacji, umieścilibyśmy nasze statki wojenne wokół eksploatowanej planety, i nie pozwolili żadnej innej cywilizacji kosmicznej na wizytowanie tych niewolników. Na dodatek do tego, sprawdzalibyśmy też kto na okupowanej przez nas planecie otrzymał owe dostawy broni, a następnie poddawalibyśmy tych odbiorców "specjalnemu traktowaniu". Dla przykładu, gdyby okazali się zbyt nieszkodliwi aby warto było podejmować się trudu ich likwidowania, wówczas uczynilibyśmy ich tak zajętymi jakimiś banalnymi obowiązkami, że nie mieliby już czasu na budowę owych urządzeń obronnych, stawialibyśmy przed nimi wszelkie możliwe przeszkody jakie tylko dało by nam się wymyślić, a ponadto indukowalibyśmy w nich najróżniejsze psychozy jakie albo wystraszałyby ich dokumentnie i zniechęcały innych do utrzymywania z nimi kontaktów, albo też zmuszały ich do utrzymywania budowy owych urządzeń obronnych w głębokiej tajemnicy i zaprzepaszczania jej z upływem czasu. Nasz ulubiony wybieg polegałby na fabrykowaniu fałszywych instrukcji budowy podobnych urządzeń technicznych, jakie przekazywalibyśmy telepatycznie innej grupie starannie wybranych i wysoce hałaśliwych ludzi, jednak jakie poza sprawianiem pozoru wysoko naukowych, faktycznie byłyby kupą bezsensownych bzdur. Bombardowanie naszych niewolników takimi dwoma strumieniami informacji, z których nasz byłby stekiem absolutnych bzdur, całkowicie ich dezorientowałoby zniechęcając ich do odbioru poprawnych instrukcji obronnych od naszych kosmicznych rywali.
 W tym miejscu odwróćmy nasz punkt widzenia. Rozważmy teraz sytuację, że to my - ludzie z planety Ziemia, jesteśmy owymi niewolnikami utrzymywanymi w poddaństwie i bezdusznie eksploatowanymi. Rozważmy sytuację, że jacyś nasi krewniacy, którzy są technicznie bardziej od nas zaawansowanymi o około 600 milionów lat, jednak jacy są całkowicie zdegenerowani moralnie, hodują nas dla niewolniczej siły roboczej i dla pozyskiwania surowców biologicznych. Rozważmy też sytuację, że jakieś inne cywilizacje kosmiczne starają się nam dopomóc na odległość. Co powinniśmy uczynić i jak powinniśmy uświadomić sobie nasze położenie? Także, kiedy już raz uświadomimy sobie "co jest grane", jak powinniśmy zacząć alarmować innych ludzi i ujawniać im gorzką rzeczywistość naszego położenia. Jak powinniśmy zabrać się za wyłamanie się spod telepatycznej bariery jaka nakazuje naszym rodakom (innym ludziom) palenie na stosie każdego kto odnotuje istnienie naszych kosmicznych pasożytów. Wszakże nasz kosmiczny pasożyt nie pozwoli abyśmy działali w sposób wolny - już od dawna zaprogramował on umysły innych ludzi aby nie wierzyli nawet w jedno słowo z tego co mamy im do przekazania. Wszystko to ujawnia dlaczego niniejszy traktat musiał zostać napisany. Jest to też powodem dla którego traktat ten powinien być czytany bardzo uważnie. Poprzez poznanie tego co ma on nam do powiedzenia, być może zdołamy uratować nasze dzieci przed ponurym losem do jakiego my tak przywykliśmy, że cierpimy bez uświadomienia sobie iż nasz los faktycznie mógłby być nieporównanie lepszy gdyby dane nam było pozostawać wolnymi.
 
dalej