Dlaczego koniecznym jest zaadresowanie problemu niewidzialnej okupacji Ziemi

 Zanim zacznę wyjaśniać szczegóły niewidzialnej okupacji Ziemi przez kosmicznych pasożytów, swoje wywody powinienem zacząć od wyjaśnienia co spowodowało owo zajęcie się tak "nienaukowym" i "potępialnym" tematem. Wszakże otwarte dyskutowanie sprawy okupacji Ziemi przez wszechpotężnych najeźdźców z kosmosu faktycznie reprezentuje deklarację ruchu oporu przeciwko temu pasożytowi. Z kolei, jak to ujawniają nam liczne gorzkie doświadczenia z przeszłości, czyjekolwiek uczestniczenie w jakimkolwiek ruchu oporu, kimkolwiek nasz oprawca by nie był, zawsze jest wyjątkowo niebezpiecznym zajęciem które niemal nigdy dobrze się nie kończy. Jak to może zostać uświadomione z treści podrozdziału A4, w moim własnym przypadku, właśnie z powodu owej działalności wymierzonej przeciwko naszemu kosmicznemu okupantowi, jestem bezustannie prześladowany, moje życie jest w ciągłym zagrożeniu, bez przerwy tracę pracę, bez ustanku zmuszany jestem do zmiany miejsca zamieszkania, adresu, pracodawcy, specjalizacji zawodowej, itp. Aby więc ujawnić czytelnikowi, że istnieją ważne powody dla ochotniczego przyjęcia na siebie wszelkich takich prześladowań, w niniejszym podrozdziale wyszczególnię najważniejsze z owych licznych powodów dla jakich uważam za konieczne zaadresowanie problemu niewidzialnej okupacji Ziemii przez UFOnautów. Oto one - wyszczególnione w oddzielnych punktach A do E:
 A. Bezpieczeństwo i przeżycie ludzkości są poważnie zagrożone. Z obserwacji ludzkiej przeszłości doskonale wiemy, że każdy najeźdźca zainteresowany jest w utrzymywaniu ujarzmionej ludności na tak niskim poziomie nauki i techniki jak to tylko możliwe. Powodem jest, że "głupi zawsze są łatwiejsi do eksploatowania i utrzymywania w poddaństwie". Z kolei, jak to zostanie wyjaśnione w rozdziale B, nasi najeźdźcy z kosmosu utrzymują nas w ciemnocie i poddaństwie poprzez systematyczne trapienie Ziemi najróżniejszymi katastrofami które spychają ludzkość w dół w jej rozwoju. Następna z takich katastrof (tym razem polegająca na załamaniu się naturalnego środowiskowa i wznieceniu niszczycielskiej anarchii społecznej) zdaje się być już zaplanowaną i jest w trakcie realizowania - pozostaje to jedynie sprawą czasu kiedy nas dopadnie. Wiadomo zaś, że każda z takich katastrof zabija niezliczonych ludzi, niszczy naszą planetę, oraz wystawia ludzkość na niebezpieczeństwo całkowitej zagłady. Stąd, leży to w najistotniejszym interesie naszej cywilizacji, aby problem istnienia naszego kosmicznego najeźdźcy rozważyć bardzo poważnie, aby dokładnie badać działalność tego kosmicznego pasożyta, oraz aby starać się umknąć ponuremu losowi jaki pasożyt ten dla nas przygotowywuje. Ponieważ, w przypadku gdy mam tutaj rację jednak nikt nie zwróci uwagi na to co staram się ludziom przekazać, przyjdzie nam zapłacić najwyższą możliwą cenę, osobiście wierzę że powinniśmy dobrze przyglądnąć się tej sprawie nawet gdyby nie istaniała prawie żadna szansa że mogę mieć rację (niestety, jak wykaże to treść niniejszego traktatu, istnieją przytłaczające dowody na fakt że z całą pewnością mam rację co do niewidzialnej okupacji Ziemi przez moralnie zdegenorowanych kosmicznych pasożytów, którą staram się innym uświadomić za pośrednictwem tego opracowania).
 B. Na poziomie naszej planety istnieją przytłaczające dowody jakie potwierdzają że niewidzialna okupacja Ziemi jest niezaprzeczalnym faktem. W przeciwieństwie do tego co zostało oficjalnie nam wmówione, całe zatrzęsienie dowodów zostało już zgromadzone i jest dostępne dla zainteresowanych osób (jeśli poszukują one ich aktywnie), jakie jednoznacznie potwierdzają że faktycznie Ziemia jest pod niewidzialną okupacją najeźdźców z kosmosu. Z kolei, skoro istnieje taki materiał dowodowy, wszyscy mamy nieprzerzucalny na innych obowiązek aby materiał ten starannie przeegzaminować. Wszakże ludzie jacy odmawiają wzięcia go pod uwagę, zwyczajnie bawią się w strusie które wsadzają głowę w piasek i pretendują że problem wogóle nie istnieje. Pechowo jednak się składa, że z naszym odnotowywaniem dowodów na niewidzialną okupację Ziemi przez UFO jest podobnie jak z odnotowywaniem śladów ludzkiej działalności w europejskich lasach. Jeśli ktoś odwiedzi lasy w którymś z europejskich krajów, wówczas szybko się przekona że niemal wszystkie lasy Europy sadzone były przez ludzi, bowiem dziewicze puszcze wycięte zostały tam doszczętnie dawno już temu. Na przekór jednak tego, gdy ktoś miejscowy, kto nigdy nie widział naturalnej puszczy, uda się do takiego lasu zasadzonego przez ludzi zaraz po tym jak opady świeżego śniegu ujawnią ślady wszystkiego co tylko się tam porusza, wówczas po powrocie do domu taki ktoś będzie twierdził "nie widziałem w lesie nawet najmniejszego śladu ludzkiej działalności". Powodem takiego twierdzenia będzie, że podczas maszerowania w owym lesie, ów nieznający prawdziwej puszczy człowiek nie napotkał wzrokowo ani odcisków butów ludzkich na śniegu, ani nie dostrzegł przejeżdżającego w pobliżu pojazdu, ani też nie odnotował najmniejszego objawu ludzi przebywających właśnie w tym lesie. Jeśli jednak do tego samego lasu wybierze się inna osoba, która dokładnie wie jak wyglądają naturalne puszcze, owa znacznie lepiej wyedukowana osoba po powrocie do domu będzie twierdziła coś zupełnie odwrotnego, mianowicie "podczas pobytu w lesie nie odnotowałem niczego innego poza nieskończoną liczbą dowodów ludzkiej działalności". Jeśli ktoś zapyta tą osobę "jakiego typu dowody ludzkiej działalności zdołałeś zobaczyć w owym lesie", odpowiedź prawdopodobnie brzmiałaby "wszystko wokół mnie dowodziło ludzkiej działalności: drzewa były posadzone w regularne kwadraciki i każde z nich należało do tego samego gatunku, jedynie najbardziej wartościowy przemysłowo rodzaj drewna był hodowany, podszycie było poprzycinane i pod wyraźnym nadzorem, trawa była wykorzystywana dla ludzkiej trzody, drogi były proste i wyraźnie zaplanowane przez ludzi, przepływ wody był sterowany i dobrze zaplanowany, zwierzyna była dobrze dobrana i przemysłowo odstrzeliwana, itp.".
 Jeśli więc ktoś, kto nie ma najmniejszego pojęcia o niewidzialnej okupacji Ziemi przez UFO, zacznie poszukiwać oznak działalności kosmitów na naszej planecie, wówczas wynik jest podobny do uwag owej osoby która nie ma pojęcia o wyglądzie i istnieniu naturalnych puszczy, t.j.: "nie jestem w stanie dostrzec jakichkolwiek śladów aktywności kosmitów na Ziemi". Jednak jeśli ktoś inny, kto wie o przejawach okupacji Ziemi przez UFO, przyglądnie się uważnie co wokół nas się dzieje, wóczas się okazuje że gdziekolwiek by nie popatrzył, wszędzie dostrzeże oznaki intensywnej i dobrze zaplanowanej działalności kosmitów na naszej planecie.
 Aczkolwiek nie jest możliwym aby w tak krótkim traktacie choćby tylko wymienić wszystkie oznaki i dowody na niewidzialną okupację Ziemi, postaram się tutaj wskazać przynajmniej ich najważniejsze kategorie. Dla bardziej szerokiego ich omówienia patrz monografia oznaczona symbolem [1/3] w rozdziale G. Oto ów wykaz najbardziej istotnych dowodów na niewidzialną okupację Ziemi przez UFO:
 (B1) Ciało ludzkie. Jak dokładniej zostanie to wyjaśnione w podrozdziałach B1 i B2 na bazie tzw. "równań grawitacyjnych", jeśli ktoś wie na co zwracać uwagę, wówczas bez trudu odkryje że parametry naszego ciała udowadniają iż rasa ludzka nie wyewolucjonowała się na Ziemi, a na odmiennej planecie Terra o której wiemy już że posiadała ona grawitację około 4.47 razy większą niż grawitacja Ziemi. To zaś oznacza, że rasa ludzka została przesadzona na Ziemię, a następnie hodowana tutaj aby móc być eksploatowaną. Materiał dowodowy jaki podpiera powyższe, obejmuje m.in.:
  - Ludzie są zbyt mali dla grawitacji Ziemi. Gdyby nasza ewolucja dokonała się na naszej planecie, wówczas nasz wzrost powinien sięgać około 5 metrów wysokości. Nasz obecny wzrost jest odpowiedni dla planety jaka posiada grawitację około 4.47 silniejszą od ziemskiej.
  - Nasze mózgi wykorzystują jedynie około 5% swych możliwości. To zaś oznacza, że nasza ewolucja nastąpiła na planecie jakiej grawitacja jest około 4.47 razy silniejsza od grawitacji Ziemi, i stąd jaka oryginalnie wymagała aż tak znacznych możliwości naszych mózgów (na Ziemi możliwości te nie są nam już potrzebne). Dopiero gdy nasza ewolucja się zakończyła, przeniesieni zostaliśmy na Ziemę.
  - Nasi pra-przodek Adam żył 930 ziemskich lat, co reprezentuje długość życia typową dla osoby jaka przybyła z planety o znacznie wyższej od ziemskiej grawitacji.
 (B2) Niewolniczo-ukierunkowany rozwój społeczności ludzkich. Rozwój ten jest typowy dla sytuacji sterowanego wmanewrowywania ludzkości w poddaństwo przez jakiegoś niewidzialnego najeźdźcę. Ponieważ ludzi głupich przychodzi znacznie łatwiej podporządkowywać sobie i eksploatować, ten niewidzialny okupant nieustannie spycha nas w dół w naszym rozwoju. Oto wykaz materiału dowodowego jaki zaświadcza, że niewidzialny okupant celowo organizuje nas jako cywilizację niewolników:
  - Przeciw-ewolucja ludzkości. Jak się okazuje, w czasach prehistorycznych ludzkość znajdowała się na znacznie wyższym szczeblu rozwoju technicznego i naukowego niż obecnie. Budowała wówczas statki kosmiczne jakie podróżowały do gwiazd, stawiała piramidy, a nawet była w stanie przerzucać księżyce naszej planety - patrz podrozdział B2. Jednak kiedykolwiek nasza cywilizacja doświadczała znaczący się postęp, nasz pasożyt kosmiczny natychmiast spychał nas w dół przez spowodowanie jakiegoś technicznie-wywołanego kataklizmu.
  - Obecność kast i stromej hierarchii w starożynych czasach. Jeśli jakaś cywilizacja rozwija się w sposób naturalny, wówczas zaczyna ona od grup rodzinnych, a dopiero potem stopniowo buduje hierarchiczną strukturę społeczną jaka podąża za potrzebą eksploatowania jednych ludzi przez innych. Jednak wszystkie stare społeczności na Ziemi, włączając w to Indie, Egipt, oraz Ameryki, posiadały już kasty i bardzo stromą hierarchię społeczną od samego początku swego istnienia. To zaś dowodzi, że społeczności te przygotowane były do eksploatowania od samego początku swego istnienia.
  - Używanie wiedzy jako narzędzia opresji. W społeczeństwach niewolników dostęp do wiedzy przyznawany jest jedynie niewielkiej garstce uprzywilejowanych, ponieważ wiedza jest kluczem do władzy i narzędziem kontroli. Jeśli przeanalizować starożytne społeczeństwa na Ziemi, wiedza dostępna była tam jedynie dla garstki kapłanów i rządzących.
 (B3) Wytłumianie naszego rozwoju w strategicznych dziedzinach. Siły kosmitów którzy okupują naszą planetę są witalnie zainteresowane w utrzymywaniu swej przewagi technicznej i naukowej nad ludźmi we wszystkich strategicznych dziedzinach. Dlatego usilnie wytłumiają one rozwój ludzkości w tych dziedzinach. Oto wykaz materiału dowodowego jaki potwierdza to wytłumianie:
  - Wytłumianie naszego rozwoju technicznego. Każdy kto zainteresowany jest wynalazczością, zapewne już dawno odnotował że istnieje jakieś niezrozumiałe wytłumianie wszystkich ludzkich wynalazków (niestety, o wytłumianie to ludzie posądzają innych ludzi, np. ogromne kartele, nie biorąc pod uwagę że ci inni ludzie po prostu wykonują zalecenia hipnotyczne i telepatyczne pochodzące od naszych kosmicznych mocodawców). Praktycznie większość wynalazków nigdy nie zostaje skompletowana ani upowszechniona, zwykle ponieważ ktoś lub coś niszczy wynalazcę zanim ma on czas ukończyć swoje zadanie. Wynik jest taki, że owe rzadkie wynalazki jakie przebijają się przez hermetyczne bariery nałożone przez naszego niewidzialnego najeźdźcę, faktycznie zwykle muszą być wynajdowane aż kilkakrotnie przez odmiennych wynalazców. Dla przykładu taki wynalazek jak "samolot", najprawdopodobniej zdołał się przebić dopiero po trzecim wykonaniu przez braci Wright, i nawet wówczas nastąpiło to jedynie z powodu bardzo korzystnego zbiegu okoliczności (t.j. łąka na której bracia Wright przeprowadzali swoje próby lotów znajdowała się w pobliżu często uczęszczanej linii kolejowej, stąd wielu podróżujących ową koleją na własne oczy widziało pierwsze loty i następnie rozprzestrzeniło wiedzę na ich temat, na przekór że kosmiczni pasożyci nałożyli całkowitą blokadę na oficjalne publikatory jakim nie wolno było publikować informacji o lotach pierwszego samolotu). Przed braćmi Wright samolot zbudowany był, i z powodzeniem oblatany, przez nowozelandzkiego wynalazcę Richard'a Pearce. Niestety Pan Pearce szybko został "spalony na stosie" przez hipnotycznie podburzonych przez UFOnautów Nowozelandczyków, i skończył w szpitalu psychiatrycznym. Przed Richard'em Pearce także rosyjski wynalazca (niestety do dzisiaj zapomniałem jego nazwisko) również zbudował i oblatał swój własny samolot, jakiego niezwykłością było że używał bardzo lekki silnik parowy, jednak jego wynalazek zaduszony został przez biurokratów carskiej Rosji.
  - Wytłumianie rozwoju wiedzy we wszystkich strategicznych dziedzinach. Istnieje cały szereg dyscyplin jakie nie mają prawa rozwijać się swobodnie na naszej planecie. Te zakazane dyscypliny albo bezpośrednio prowadzą do odkrycia okupacji Ziemi przez UFO, albo wiodą do stopniowego wypracowania przez ludzi naukowej przewagi nad pasożytniczymi kosmitami, albo też powodują pogłębianie się filozoficznej i moralnej rozbieżności pomiędzy ludźmi i najeźdźcami z kosmosu. Aby wskazać tutaj kilka przykładów takich wytłumianych obszarów wiedzy, to na czele dyscyplin jakie są blokowane aż tak effektywnie że nawet nasza instytucjonalna nauka aktywnie przyczynia się do ich niszczenia, należą: badania UFO, urządzenia do produkcji darmowej energii, odtwarzalne źródła energii, napęd magnetyczny, hipnoza, telepatia, plus wszystkie obszary dyskutowane w tym traktacie (np. nowy Koncept Dipolarnej Grawitacji, totalizm, prawa moralne, pole moralne, przeciw-świat, wszechświatowy intelekt, itp.). Z kolei w końcowej części tego wykazu znajdują się dyscypliny jakie formalnie uznawane są i badane przez instytucjonalną naukę, jednak jakie są skazane przez naszego pasożyta kosmicznego aby mieć dorobek bliski zera. Przykładami takich dziedzin mogą być, między innymi: astronomia (to wytłumianie jest powodem dla którego, aż do niedawna, astronomowie byli gotowi nie tylko przysięgać że poza ludzkością nie istnieją żadne inne formy inteligentnego życia w kosmosie, ale nawet nie mogli zgodzić się między sobą że na innych systemach gwiezdnych istnieją układy planetarne - chociaż niemal pewne istnienie planet w każdym większym systemie gwiezdnym zdaje się być tak oczywistym wnioskiem), grawitacja (to jest powodem dla jakiego obecna nauka nie tylko ciągle upiera się że pole grawitacyjne ma monopolarny charakter - kiedy nawet dzieci szkolne są w stanie stwierdzić że grawitacja nie wykazuje cech pól monopolarnych, ale także odmawia uznania że na drugim końcu grawitacyjnego dipola istnieje odrębny świat cechujący się inteligencją, jaki od tysięcy już lat opisywany jest stwierdzeniami naszych religii), klimatologia (to jest powodem dla którego nie tylko że ciągle nie potrafimy odróżnić pomiędzy tormado czy huraganem wywołanym przez naturę, od tornada czy huraganu uformowanego technicznie przez UFOnautów, ale nawet nie potrafimy przewidzieć z wystarczającym wyprzedzeniem gdzie takie tornado czy huragan uderzy), prehistoria (to jest powodem dla jakiego nasi historycy nie tylko że źle interpretują fakty historyczne jakie miały miejsce kiedy gazety nie były jeszcze wynalezione, ale nawet nie są zdolni do poznania i przekazania innym znaczących lekcji moralnych jakie już opisywane są w gazetach), oraz wiele innych dziedzin.
  - Wytłumianie naszych poglądów religijnych. Jak to wyjaśnione zostało w podrozdziale B5, sposób na jaki ktoś widzi własności i funkcjnowanie wszechświatowego intelektu (Boga) reprezentuje esencję różnic pomiędzy ateistyczną filozofią pasożytnictwa - jaka wyznawana jest przez naszych kosmicznych najeźdźców, od deistycznej (chociaż całkowicie świeckiej) filozofii totalizmu, jaka jest wyznawana przez konkurentów naszego kosmicznego najeźdźcy. Dlatego kosmici którzy aktualnie okupują Ziemię, starają się jak mogą aby zasiać wśród ludzi ateistyczne filozofie, oraz aby zgnieść w zarodku każdy znak totalistycznego punktu widzenia. Aby osiągnąć ów niegodziwy cel, nasi najeźdźcy wytłumiają na Ziemi każdy przejaw nowych myśli religijnych. Dla przykładu upowszechniają oni prymitywną wersję ateizmu poprzez naszą naukę, ponadto upowszechniają oni subtelną wersję ateizmu poprzez formowanie na Ziemi najróżniejszych barbarzyńskich kultów i niemoralnych religii jakie powstrzymują rozwój totalistycznych poglądów (jedna z metod działania w tym zakresie, używana bardzo często przez naszego pasożyta, stwierdza "niszcz poprzez promowanie przeciwieństwa"). Zastanawiam się czy czytelnik zdołał kiedyś odnotować, że kiedykolwiek nowa religia lub kult formowana jest na Ziemi, zawsze z czasem ląduje ona dokonując najróżniejsze barbarzyńskie i nieludzkie akty jakie odpychają każdego przed choćby tylko rozważeniem możliwości poszukiwania nowych i naukowych sposobów wypełniania praw wszechświatowego intelektu (Boga).
 (B4) Wypełnianie wymagań kosmitów. Nasze społeczeństwa zawsze są wmanipulowywane w przyjmowanie takich reguł i standardów publicznych, jakie najlepiej służą naszym kosmicznym najeźdźcom. Przykłady włączają, między innymi:
  - Propagowanie przeludnienia i eliminowanie kontroli narodzin. Ponieważ najlepiej służy naszym najeźdźcom posiadanie tak wielu sług jak tylko to możliwe, a także ponieważ narody jakie są przeludnione są zawsze biedne, niewykształcone, oraz łatwe do kontrolowania i eksploatowania, nasz pasożyt kosmiczny wytłumia kontrolę narodzin na każdy możliwy sposób. Dla przykładu zdołał on włączyć wytłumianie kontroli narodzin do niemal każdej religii, twierdząc że używanie środków antykoncepcyjnych jest "nienaturalne" (ciekawe że ci sami przywódcy religijni którzy to twierdzą, używają samochodów dla podróży, zamiast używać "naturalnego" maszerowania na swoich własnych stopach). Nasi kosmiczni oprawcy podburzają również najróżniejsze fanatyczne grupy aby wzniecać kłopoty we wszystkich sprawach kontroli narodzin.
  - Popieranie "wzorca idealnego niewolnika". Nasz kosmiczny pasożyt z taką samą chęcią widzi wśród hodowanych przez siebie ludzi najróżniejszych intelektualistów, filozofów, moralistów, czy wynalazców, jak hodowca koni widziałby swoje ogiery zajmujące się pisaniem naukowych książek. Pasożyt ten ma więc doskonale dopracowany wzorzec stwierdzający jak "idealny niewodlnik" powinien wyglądać i się zachowywać, i usilnie stara się go wprowadzić w życie (wykaz atrybutów "idealnego niewolnika" opisany jest w monografii [1/3]). Nic więc dziwnego że w ostatnich czasach na naszej planecie daje się odnotować wyraźny trend, na najróżniejsze sposoby propagowany przez telewizję, gazety, instytucje sportowe, modę, aktualne prawa, koszta edukacji, wewnętrzną politykę rządów, itp. Sprowadza się on do nakłaniania ludzi do budowania swoich mięśni i kultury fizycznej, jednak jak tylko się da do zniechęcania ich do rozwoju intelektu i uzdolnień technicznych. Np. kiedy w 1999 roku powróciłem do Nowej Zelandii po kilku latach nieobecności, zostałem zaszokowany jak dogłębnie w międzyczasie ów wzorzec został tam wprowadzony w życie.
  - Promowanie jedynie niemoralnych wzorców postępowana. Zastanawia mnie czy czytelnik kiedykolwiek odnotował, że jedynie niemoralność jest zawsze modna na Ziemi. Natomiast moralne sposoby postępowania zawsze są karane, palone na stosie, rzucane lwom na pożarcie, utrzymywane w cieniu, itp. Jeśli popatrzymy w przeszłość, wówczas niemal wszyscy rządzący i członkowie wyższych klas promowali niemoralny styl życia, zarówno przez swój własny przykład, jak i przez sposób na jaki przewodzili oni swojemu narodowi. Natomiast jeśli ktoś przyglądnie się teraźniejszości, większość ludzi którym kosmiczny najeźdźca pozwolił stać się sławnymi, na jakiś sposób zawsze promuje niemoralność. Nasze publikatory wprost przelewają się opisami nawet najmniejszych szczegółów dotyczących najróżniejszych idoli, których głównym osiągnięciem jest, że dokonali najróżniejszych niemoralnych wyczynów. Z drugiej strony, ludzie żyjący moralnie niemal nigdy nie są wzmiankowani, podczas gdy moralny sposób życia niemal nigdy nie jest podkreślany. Nawet nasze dzieci zabawiają się grami jakie uczą je jak zabijać, oraz czytają książki jakie uczą je jak oszukiwać. To nie jest naturalny stan rzeczy, jako że niemoralność wybiega przeciwko kierunkowi wyznaczonemu przez naturalne prawa wszechświata. Stąd jedynym wytłumaczeniem dlaczego kierunek naszego rozwoju jest aż tak wypaczony, jest że nasz pasożyt kosmiczny jest witalnie zainteresowany w promowaniu na Ziemi niemoralnych idoli, niemoralnych wzorców postępowania, oraz niemoralnego zachowania.
  - Manipulowanie opinii publicznej i wyciszanie swobodnej wymiany idei. Nasza cywilizacja wykazuje również oznaki, że określone strategiczne idee zostały hipnotycznie i telepatycznie nam wmuszone. Jako przykład rozważ zachowanie ludzi, włączając w to naukowców, kiedy skonfrontowani oni zostają z tematyką UFO. Nie reagują wówczas naturalnie lub racjonalnie, a wykazują wszelkie atrybuty emocjonalnego zaprogramowania po-hipnotycznego. Dla przykładu, nawet najbardziej respektowani naukowcy, po skonfrontowaniu z tematyką UFOlogiczną, czasami zachowują się jak dzieci skonfrontowane z seksem. Istnieje cały szereg obszarów w których nasze poglądy wyraźnie są manipulowane, a stąd w których swobodny rozwój i wymiana idei jest wyciszana. Niezależnie od UFO i pozaziemskich form życia, inne przykłady obejmują: duchy i zjawiska duchowe, życie po śmierci, hipnozę, telepatię, wszechświatowy intelekt (Boga), legendy i folklor mówiony, astrologię, paleoastronautykę, darmową energię, oraz wiele innych. Jeśli ktoś chce rozpoznać obszary jakie manipulowane są przez naszego pasożyta kosmicznego, to włączają one wszystko na czego temat większość ludzi czułaby się zaambarasowana kupić publicznie książkę gdyby była obserwowana przez swoich kolegów z pracy lub przez przyjaciół. To właśnie z powodu owego nieprzerwanego wyciszania, Mikołaj Kopernik nakazał opublikować swoją rewolucyjną książkę dopiero po swojej śmierci, a ciągle jego ciało zostało usunięte z grobu i zbezczeszczone (tak że na przekór wszystkiemu co nasza cywilizacja zawdzięcza jego wspaniałemu umysłowi, jego grób pozostaje pusty, zaś jego ciało nigdy nie będzie spoczywało w pokoju).
 (B5) Sterowane istnienie. Nasza cywilizacja doświadcza bez przerwy najróżniejsze niszczycielskie wydarzenia jakie planeta niewolników powinna doświadczać. Ów niefortunny zbiór zdarzeń jakie nieustannie przytrafiają się naszej cywilizacji, oraz jakie są charakterystyczne dla każdej społeczności która żyje pod czyjąś bezduszną okupacją, w monografii [1/3] nazywam "modelem okupacyjnym". Model ten uświadamia, że przebieg zdarzeń na Ziemi nie jest wcale naturalny, a jest kierowany przez niewidzialnego agresora w kierunku utrzymywania naszej cywilizacji w stanie nieustannego niewolnictwa. Aczkolwiek poziom naszej nauki i techniki ciągle jest zbyt niski aby pozwolić nam na przyłapanie naszych doskonale ukrywających się pasożytów na czynieniu nam wszystkich owych okropności, ciągle rodzaj zdarzeń jakie nieustannie nas dopadają jest zbyt wymowny aby był ignorowany. Oto niektóre przykłady takich niszczących zdarzeń:
  - Systematyczne mordowanie najlepszych umysłów na Ziemi. Jak to zostanie wyjaśnione w podrozdziałach A4 i B2, niemal wszyscy najlepsi ludzie na Ziemi którzy walczą o postęp i którzy rozwijają totalistyczne poglądy, są systematycznie mordowani w nieodnotowywalny sposób. Wynik jest, że niemal żaden postępowy naukowiec lub polityk na Ziemi nie dożywa do końca produktywnego życia, i stąd niemal cały znaczący wkład do rozwoju naszej cywilizacji musi być realizowany przez relatywnie młodych i niedoświadczonych ludzi. Dla przykładu, tylko z niewielkiego grona badaczy jacy wspominani są w jednym rozdziale C tego krótkiego traktatu, najprawdopodobniej co najmniej jedna osoba została zamordowana z sukcesem przez kosmitów (patrz David W. Davenport i jego prace dyskutowane w podrozdziałach C4 i C7; odnotuj jego przedwczesną i niespodziewaną śmierć spowodowaną przez raka mózgu - jaki jest ulubionym sposobem nieodnotowywalnego mordowania przez kosmitów, a także zauważ iż jego badania miały taką naturę że typowały go jako pierwszej kolejności cel morderczych zapędów naszych kosmicznych pasożytów).
  - Systematyczne usuwanie najlepszych umysłów z dyscyplin w których umysły te są najbardziej kompetentne. Podczas wielu lat moich badań UFO napotkałem liczne przypadki, kiedy bardzo zdolni i dobrze zapowiadający się eksperci raptownie odchodzili od specjalizacji w jakich powodowali znaczący postęp ludzkości. Jednego dnia dokonywali oni wspaniałych odkryć lub projektów na jakimś awangardowym polu nauki lub techniki, innego zaś dnia zaszywali się gdzieś w naturalnym stylu życia, lub w jakiejś całkowicie niepostępowej dziedzinie. Dla przykładu osobiście znam ogromnie zdolnego konstruktowa komputerowych mikroprocesorów (który był jednym z wiądących umysłów za zmienno-przecinkowym ko-processorem używanym w naszej technice kosmicznej) który niespodziewanie stracił swoje zainteresowanie w elektronice i przetransformował się w archeologa - stąd zamiast windować do góry nasz postęp techniczny, obecnie zanudza wszystkich mumiami (jednak nawet nie stara się ich wykopywać z ziemi). Kiedy badałem powody dla jakich ci zdolni ludzie tak nagle zmieniali swoje zainteresowania i zawód, w większości przypadków stawało się to ponieważ zostawali uprowadzani na pokład UFO i tam kosmici zdołali ich przekonać, że ich życie będzie znacznie szczęśliwsze i bardziej spełnione jeśli drastycznie zmienią swój zawód na jakiś bardziej "uduchowiony". Ponieważ wiemy, że kosmici starają się powstrzymywać nasz postęp techniczny, a także ponieważ wiemy że badają oni naszą przyszłość aby wykryć i prześladować wszystkich tych którzy w przyszłości przyczynią się do znacznego podniesienia naszej cywilizacji, jest już łatwo przewidzieć że te przeorientowane na inną dyscyplinę osoby są tymi jakie miały dołożyć znaczny wkład do rozwoju ludzkości, jednak zostały zniechęcone do uczynienia tego wkładu poprzez zostanie skierowanym ku innym, mniej zagrażającym kosmitom, obszarom. Oczywiście, zapewne jest dla nich bardziej bezpiecznie zmienić w ten sposób dyscyplinę, niż zostać zamordowanym w przypadku gdyby odmówili zmiany dyscypliny i upierali się przy czynieniu swoich odkryć (patrz podrozdział A4).
  - Systematyczne niszczenie naszej cywilizacji za każdym razem kiedy podniesie się z poprzedniego zniszczenia. Dla przykładu, kiedy starożytne społeczeństwa zaczęły kwitnąć, eksplozja wehikułów czasu w odosobnionej Tapanui, Nowa Zelandia, mająca miejsce w 1178 roku AD, rzuciła naszą cywilizację w mroki średniowiecza. Kiedy zaś ludzkość wydobyła się z owych mroków, kolejna eksplozja wehikułu czasu z 1908 roku, mająca miejsce w podobnie odosobnionej Syberii, sprowadziłą na Ziemię rewolucję komunistyczną, wypaczenia faszyzmu, oraz krwawą Drugą Wojnę Światową. Obecnie, kiedy otrząsnęliśmy się z tamtej eksplozji w tunguskiej na Syberii z 1908 roku, ponownie katastrofa środowiskowa i groźba społecznego chaosu jest stopniowo dla nas przygotowywana, jaka ponownie rzuci nas na kolana.
 (B6) Nieustanna obecność kosmitów na Ziemi. Od samego początku czasu, nasza planeta była, i ciągle jest, systematycznie infiltrowana przez najróżniejszych kosmitów, jacy wyglądają tak samo jak ludzie, oraz jacy wpływają na każdy aspekt naszej cywilizacji. Na nieszczęście, zwykle nie odnotowywujemy ich obecności, ponieważ zlewają się oni z resztą tłumu, a ponadto ponieważ ich technika jest tak zaawansowana, że mogą się czynić niewidzialnymi dla ludzkich oczu i kamer, i ukryć się przed nami kiedykolwiek tylko zechcą. Materiał dowodowy jaki potwierdza ciągłość owej infiltracji, obejmuje między innymi:
  - Wszyskich "bogów" z czasów starożytnych, włączając bogów greckich, rzymskich, hinduskich, itp.
  - Wszystkich diabłów i aniołów z czasów Średniowiecza (przykładowo stare opisy "diabłów" doskonale zgadzają się z dzisiejszymi raportami osób uprowadzanych do UFO, szczególnie w zakresie wyglądu poszczególnych ras UFOnautów jacy bez przerwy naruszają naszą przestrzeń i domostwa - patrz podrozdział D5.1.2).
  - Wszystkie wiedźmy, czarownice, czarowników, wróżki, sukuby, zmory, itp., z poprzednich wieków.
  - Wszystkie obserwacje UFO z obecnych czasów (plus nieprzerwana obecność na Ziemi wszystkich tych sabotażystów i szpiegów kosmicznych jacy pretendują iż są magikami, psychikami, cudotwórcami, religijnymi guru, itp.).
 (B7) Ślady fizyczne i dowody materialne na działalność kosmitów na Ziemi. Aczkolwiek kosmici starają się bardzo mocno aby albo systemtycznie niszczyć te ślady i dowody, albo aby przekonać ludzi że mają one "naturalne" pochodzenie, czasami ślady fizyczne lub dowody materialne posiadają powtarzalny charakter (dla przykładu rozważ lądowiska UFO jakie każdego roku pozostawiane są w zbożach Anglii, stąd jakie nie mogą być zniszczone), innym razem są one przeciwstawne do zjawisk naturalnych lub zbyt trwałe aby dały się zniszczyć (dla przykładu podziemne tunele wypalane przez UFO a pokazane na rysunku A5). Przykłady takich fizycznych śladów jakie świadczą o nieustannej działalności UFO na Ziemi obejmują:
  - Lądowiska UFO - patrz rysunek A3.
  - Miejsca eksplozji UFO - patrz rysunek A4.
  - Tunele odparowane pod ziemią w wyniku podziemnych przelotów UFO - patrz rysunek A5.
  - Najróżniejsze substancje gubione przez UFO (np. "anielskie włosy", węgiel warstwowy, kropelki cyny spadające z nieba, kawały/bloki lodu opadające z nieba, itp.).
  - Najróżniejsze przedmioty gubione przez kosmitów, włączając w to części ich wehikułów.
  - Starożytne odciski ludzkich stóp zastygnięte w skałach - patrz rysunek B1.
 (B8) Obiekty i blizny na naszych ciałach. Ponieważ jesteśmy przedmiotami intensywnej eksploatacji, czynią oni nam to co my czynimy naszym zwierzętom (np. kolczykują, oznaczają, kaleczą, itp.). Dla przykładu wprowadzają do naszych ciał najróżniejsze urządzenia komunikacyjne, tak aby potem mogli identyfikować i znajdować nas znacznie łatwiej, lub sterować efektywniej, przycinają i próbkują nas kiedy tylko zechcą, pozostawiając najróżniejsze blizny, itp. Istnieje cały szereg widzialnych oznak takiego potraktowania. Oto przykłady niektórych z nich:
  - Blizna na nodze jaka opisana jest w podrozdziale B2.
  - Implant w naszych głowach nad lewą skronią, jaki może zostać obiektywnie wykryty z użyciem tzw. MIR test (t.j. "Magnetic Implant Response"), i jaki zwykle jest punktem początkowym wszelkich migren - patrz podrozdział D4.
  - Najróżniejsze niebieskie lub czarne bezbolesne sińce, jakie ludzie odkrywają rankiem po zostaniu uprowadzonymi do UFO, a także liczne inne znaki opisywane w podrozdziale B6.
 (B9) Nieprzerwane ukrywanie się kosmitów przed nami. Na przekór że kosmici nieprzerwanie działają na Ziemi, bardzo efektywnie potrafią ukrywać przed nami swoją obecność. Z kolei, nawet małe dzieci wiedzą, że "jeśli ktoś się przed nami ukrywa, zwykle ten ktoś ma coś do ukrycia". Na dodatek do materiału dowodowego opisanego w podrozdziale B2, na takie ukrywanie także wskazuje:
  - Cała owa kontrowersja jaka otacza obserwacje UFO, gdzie większość ludzi nie jest pewna czy UFO istnieją czy też nie.
  - Cała owa kontrowersja jaka otacza uprowadzenia na pokład UFO, gdzie większość ludzi nie jest pewna czy te uprowadzenia są rzeczywiste czy też jedynie grą wyobraźni.
  - Fakt że naukowcy są tak oczywiście manipulowani przez UFO, że zwyczajnie odmawiają dokonania jakichkolwiek oficjalnych i konstruktywnych badań tego zjawiska, na przekór że zjawisko to jest tak wszechobecne i że dotyka naszą cywilizację na tak wielu płaszczyznach naraz. (Jak wiadomo naukowcom oficjalnie wolno jedynie negować istnienie UFO i wmawiać społeczeństwu iż ludzkość jest samotną cywilizacją zamieszkującą ogromny pusty wszchświat.)
  - Fakt że prawie wszystkie rządy na świecie zaprzeczają istnienia UFO i UFOnautów, na przekór iż logika podpowiada iż musi istnieć inteligentne życie w kosmosie, na przekór że manifestacje obecności kosmitów na Ziemi raportowane są w niemal każdej gazecie, oraz na przekór że te same rządy wydają miliony na bezrozumne i pozorne poszukiwania przejawów życia w kosmosie.
 (B10) Odcinanie naszej planety od innych cywilizacji kosmicznych. Pierwszą rzeczą jaką dokonuje każdy okupant, to odcinanie okupowanego narodu od łączności z resztą świata. Dla przykładu Niemcy podczas Drugiej Wojny Światowej zwykli uśmiercać wszystkich ludzi którzy przyłapani zostali na posiadaniu odbiornika radiowego, podczas gdy Komuniści, a także wiele obecnych reżymów, albo wcale nie zezwala na posiadanie telewizji satelitarnej, albo pozwala oglądać jedynie specjalnie zakodowane programy satelitarne jakie są przez nie starannie ocenzurowane. Obecnie jest już nam wiadomo, że w przestrzeni kosmicznej istnieją miliony inteligentnych cywilizacji. Niektóre z nich starają się nawet z nami kontaktować na odległość za pośrednictwem projektorów telepatycznych opisanych w podrozdziale D5.2 (jakie wkładają obrazy i słowa bezpośrednio do umysłów otrzymujących je ludzi). Jednak statki wojenne naszych kosmicznych pasożytów tak szczelnie odcięły Ziemię od dostępu do niej innych cywilizacji, że nasi okupanci są jedynymi kosmitami jacy mają fizyczny dostęp do naszej planety. Materiał dowodowy jaki to potwierdza jest jak następuje:
  - Nigdy nie doświadczyliśmy fizycznej wizyty ze strony przyjaznych kosmitów.
  - Jesteśmy bambardowani telepatycznymi przekazami od przyjaznych cywilizacji. Te kontakty bardzo często są uzyskiwane za pośrednictwem specjalnie wybranych ludzi zwanych "kontaktowcy" (należy jednak zwróć uwage, że UFOnauci jacy okupują naszą planetę także często aranżują najróżniejsze kontakty telepatyczne aby wyrobić stereotypową opinię, że kontakty tego typu są nieważne, bezproduktywne, i przechwytywane tylko przez wariatów).
  - Nasi kosmiczni sojusznicy przysyłają nam nawet opisy jak mamy budować urządzenia techniczne które pozwolą nam bronić się przed naszym kosmicznym agresorem. Opis jednego z takich urządzeń jest tematem niniejszego traktatu. Inne podobne urządzenia są opisane w monografii [1/3] oraz w traktatach [7] i [7B]. Niefortunnie dla nas, nasi kosmiczni najeźdźcy zdołali efektywnie zablokować budowę i upowszechnianie tych urządzeń na Ziemi.
 C. Istnieje przytłaczający materiał dowodowy jaki dotyka niektórych indywidualnych ludzi, a jaki także potwierdza niewidzialną okupację Ziemi. Poprzedni wykaz materiału dowodowego opisuje fakty i zjawiska jakie dotykają całą naszą cywilizację i całą naszą planetę, stąd jakie mogą być doświadczane i sprawdzane praktycznie przez każdego. Jednak, niezależnie od tamtych faktów, istnieje także odmienna klasa dowodów na niewidzialną okupację Ziemi przez UFO, jaka dotyka jedynie niektórych indywidualnych ludzi. Ta następna klasa materiału dowodowego wynika z nieludzkiej opresji jaką doświadczają te indywidulane osoby które w jakiś sposób działają przeciwko okupacyjnym interesom naszego kosmicznego pasożyta. Wyrażając to innymi słowami, każda osoba na Ziemi która w jakikolwiek sposób zagraża okupacyjnym interesom naszego kosmicznego pasożyta, poddawana jest wszystkim tym formom opresji, dyskryminacji, prześladowań, i problemów zdrowotnych, jakie logika wskazuje że powinny być doświadczane przez kogoś kto walczy z bardzo potężnym, niewidzialnym, szatańskim, i całkowicie niemoralnym okupantem. Z kolei, ponieważ owi wybrani ludzie faktycznie doświadczają prześladowań jakie nasza logika wskazuje że powinni im być poddani, praktycznie to oznacza że niewidzialna okupacja Ziemi jest niezaprzeczalnym faktem.
 Podczas moich dotychczasowych badań miałem okazję obserwowania losów licznych osób jacy w sposób zamierzony lub niechcący działali przeciwko interesom naszego kosmicznego oprawcy. I faktycznie zdołałem odnotować, że omawiane tutaj prześladowania rzeczywiście dotykają każdego z nich. Aby więc zapoznać czytelnika z przykładami zdarzeń jakie nieustannie przytrafiają się osobom walczącym z owym niewidzialnym wrogiem ludzkości, poniżej zamierzam krótko opisać niektóre z przypadków jakie najczęściej doświadczane są przeze mnie samego. Oczywiście, podczas czytania tych przykładów, należy mieć na uwadze że używam moje własne przypadki tylko dla wygody (a także z uwagi na zagadnienie prywatności - miałbym bowiem spore kłopoty z ujawnieniem tak osobistych danych na temat innych ludzi). Niemniej już dawno zdołałem potwierdzić, że dokładnie takiego samego rodzaju zdarzenia, lub zdarzenia bardzo do nich podobne, też dotykają innych walczących z naszym szatańskim najeźdźcą z kosmosu.
 (C1) Ocieranie się o śmierć. W moim własnym przypadku, najbardziej nieprzyjemny rodzaj prześladowań jakie bez przerwy mnie prześladują, to ciągi bardzo dziwnych "wypadków", jakie wypełniają warunki zamachów na moje życie opisywanych w podrozdziale A4. Jak dotychczas doliczyłem się w moim życiu niemal 30 takich bliskich otarć ze śmiercią, t.j. zbyt wiele aby czuć się bezpiecznym. Ich wynikiem jest, że zmuszony jestem do nieustannego pośpiechu z każdą publikacją i z każdym badaniem, bowiem nigdy nie wiem czy będę żył wystarczająco długo aby mieć czas na właściwe zakończenie tego co aktualnie czynię.
 (C2) Problemy ze zdrowiem. Za każdym razem kiedy jestem w końcowym stadium pisania i publikowania kolejnego opracowania na temat naszych pasożytów kosmicznych, z całą pewnością dopodają mnie jakieś poważne problemy zdrowotne. Problemy te wykazują szereg cech które sugerują ich celowe zaindukowanie przez kosmicznego pasożyta z użyciem jakiegoś rodzaju selektywnie działającej "broni biologicznej", przykładowo: (1) pojawiają się lub nasilają w przededniu dłuższego święta lub weekendu - np. w sobotę rano lub w piątek wieczorem; (2) w nocy poprzedzającej ich pojawienie się lub nasilenie zwykle mają miejsce jakieś wydarzenia jakie są oznaką wlotu do mojej sypialni niewidzialnego UFO dużego typu (jak wydarzenia opisane w podrozdziale B6); (3) posiadają one charakter jaki utrudnia lub uniemożliwia mi poprawne ukończenie danej publikacji; (4) zwykle nie daje się ich wyleczyć obecnymi środkami medycznymi, i stąd przedłużają się one aż do czasu przerwania dalszych prac nad daną publikacją; (5) przeciwstawnie do normalnych chorób, owe problemy zdrowotne dotykają wybiorczo jedynie mnie i nie są przenoszone na inne osoby które pracują ze mną w tym samym biurze lub śpią ze mną w tej samej sypialni (t.j. my możemy jedynie pozazdrościć pasożytom pełnej kontroli jaką sprawują oni nad swoją "bronią biologiczną", jako że broń ta doskonale realizuje ich zamiar "zneutralizowania" wybranej pojedynczej ofiary, jednak nigdy nie inicjuje nowej epidemii - broń ta ma więc wypisane na sobie nazwisko swojej ofiary). Ciekawe, że mściwy zwyczaj UFOnautów aby powodować nietypowe kłopoty zdrowotne, wyrażony jest wierzeniami ludu "Dayak" z Borneo, w którego systemie wierzeń istnieje zalecenie: "nigdy nie narażaj się tym istotom bowiem są one bardzo mściwe, i na tych co się im narażą zawsze sprowadzają jakąś paskudną chorobę w której nawet najlepsi lekarze nie potrafią się wyznać". Aby podać tutaj jakiś konkretny przykład problemów zdrowotnych jakie mnie osobiście dotknęły, to w ostatniej fazie wykańczania niniejszego traktatu, tuż przed Świętami Wielkanocnymi z kwietnia 2000 roku (jakie w całości zamierzałem przeznaczyć na dokańczanie tego traktatu), moje płuca dotknięte zostały bardzo ciężkim przypadkiem jakiegoś zakażenia - jednym z najcięższych jakie pamiętam w swoim dotychczasowym życiu. Jego dziwnym atrybutem było, że zaczęło się ono w czwartek 20/4/00 po nocy w której "wykrywacze dymu" z mojego mieszkania nagle zaczęły wyć bez widocznego powodu (czujniki "wykrywaczy dymu" m.in. są w stanie zareagować na obecność UFO - patrz podrozdział B6). Powodowało ono regularne napady kaszlu i wymiotów, które ciągle trapiły mnie w dwa miesiące później gdy pisałem niniejszy raport. Na dodatek do owego kaszlu i wymiotów, w różnych wilgotnych miejscach mojego ciała pojawiły się zakażenia typu grzybkowego - które były ogromnie trudne do wygojenia. Przykładowo na grzybki te nie działała większość typowych lekarstw antygrzybkowych, jak np. popularny "Daktarin", zaś jedyny lek jaki znalazłem częściowo na nie skuteczny była maść "Canesten" firmy BAYER. Wszystkie te zbiegi okoliczności i objawy sugerowały, że jakiś bardzo imiennie i selektywnie działający rodzaj "broni biologicznej" prawdopodobnie został użyty przeciwko mnie; w tamtym czasie owa broń zapewne miała charakter okresowego wysiewu w mojej sypialni zarodników grzybkowych atakujących głównie moje płuca. Niestety, mój lekarz nie chciał nawet rozważyć sugerowanej mu możliwości zakażenia grzybkowego płuc, uważając ją za absurdalną (oczywiście przy jego tradycyjnych poglądach nigdy nawet bym nie śmiał mu wspomnieć o UFO czy o "broni biologicznej"). Po otrzymaniu od lekarza standardowej dozy antybiotyku "Doxycycline HCL" 100 mg kapsułki, zamiast poprawić moje zdrowie, antybiotyk ten jedynie zintensyfikował kaszel i wymioty. Nie pomagały też inne tradycyjne lekarstwa. Na początku czerwca 2000 roku kolejne wycie "wykrywacza dymu" w mojej sypialni poprzedzające "długi weekend" (z okazji urodzin królowej angielskiej, 3-5 czerwca) ponownie zintensyfikowało ataki kaszlu i wymiotów. W owym czasie moje wymiotowanie było już tak silne, że po każdym posiłku zwracałem niemal całą zawartość żołądka. Czułem wówczas, że moja energia życiowa pomału ze mnie wycieka. Na dodatek, z powodów opisanych w punkcie (C7) poniżej, byłem zbyt zastraszony i zapędzony w kąt przez swego pracodawcę aby wziąść chorobowe i przestać chodzić do pracy. We wtorek dnia 20 czerwca moja sytuacja zdrowotna była już tak zła, że zacząłem wówczas wierzyć iż właśnie przechodzę przez kolejny zamach na życie. Zacząłem poważnie rozważać, czy przerwanie pracy nad tym traktatem spowodowałoby poprawę zdrowia. Owego dnia postanowiłem też zignorować pewność mojego lekarza o absurdalności mojego wniosku o grzybkowym zakażeniu płuc, i na swoją własną odpowiedzialność zakupić tabletki przeciwgrzybkowe do ssania "Fungilin" produkcji australijskiej firmy SQUIBB (jakich aktywnym składnikiem jest "amphotericin BP"), oraz natychmiast zacząć zażywać te tabletki. (Podczas tego zakupu czułem się jak przestępca, bo usiłowałem kupić lekarstwo na jakie nie miałem przepisu lekarza.) Tabletki te na kilka dni zdołały odwrócić trend w dół. Jednak pod wieczór w piątek, 23 czerwca, nagle straciły swoją moc - widać UFOnauci zmienili mikroorganizm na jakiś inny, odporny na "Fungilin". Wszakże zbliżał się kolejny weekend, nie mogli więc pozwolić abym poświęcił go doskonaleniu tego traktatu. To zaś oznaczało, że zdrowotnie ponownie znalazłem się w punkcie wyjściowym, i że zmuszony zostałem podjąć jakąś drastyczną decyzję co do losów tego traktatu. Kiedy więc w efekcie kolejnego gwałtownego ataku wymiotów jaki miał miejsce w sobotę, 24 czerwca, masa z żołądka zablokowała mi drogi oddechowe powodując że zacząłem się dusić i niemal pożegnałem się z życiem, postanowiłem że dłużej już nie wytrzymam tej bitwy o jakość traktatu i że muszę opublikować go tak szybko jak tylko się da i to w stanie w jakim wówczas się znajdował z prostego powodu że nie chcę przez niego umierać. Powyższe kłopoty upoważniają do wyciągnięcia kilku wniosków, np. (a) że faktycznie używana jest przeciwko mnie jakaś selektywna "broń biologiczna" nosząca moje imię, (b) że w sprawach powiązanych z UFO nie istnieją "eksperci" bowiem nasza wiedza jest nieadekwatna i zbyt ograniczona, (c) że w odniesieniu do UFO należy ufać wynikom dedukcji logicznych i naukowej analizy faktów, nawet jeśli zdają się one być sprzeczne z naszym aktualnym stanem wiedzy.
 (C3) Blokady korespondencji. Jak zdołałem zaobserwować, swoje prześladowania kosmici zawsze zaczynają od odcinania danej osoby od łączności z resztą świata. W tym celu w jakiś sposób powodują, że co bardziej istotne listy przestają docierać do danej osoby. W moim przypadku, gdziekolwiek bym się nie udał, zawsze coś, lub ktoś, blokuje swobodny dopływ mojej korespondencji, otwiera moje listy, zwraca je z powrotem do nadawców, zmusza mnie abym bez ustanku zmieniał adresy, itp. (Podobnie jest z moimi e-mailami które przykładowo czasami odmawiają prób otwarcia wyświelając na ekranie informację że aktualnie ktoś inny właśnie je czyta.) Przykładowo jedynie w okresie jednego roku od daty kiedy przybyłem do Nowej Zelandii aby podjąć moją pracę w Timaru, zmuszony byłem aby zmienić swój adres pocztowy aż 4 razy, ponieważ każdy kolejny z adresów okazywał się niepewny i powodował ginięcie mojej korespondencji. Nawet kiedy zacząłem używać adres mojego pracodawcy, ciągle moje listy były otwierane i przekierowywane, nie wspominając już o używaniu przez pracodawcę finansowej perswazji aby zniechęcić mnie do używania mojego adresu biurowego. Poprzednio także doświadczałem podobnych nacisków aby nie używać adresu biurowego. Przykładowo pamiętam mojego profesora na Uniwersytecie Otago, jaki otwarcie nakazał mi na zebraniu całego wydziału abym przestał pozwalać swoim korespondentom kierowania listów na adres tego uniwersytetu. Efektem tych prześladowań jest, że moja łączność z resztą świata jest bez przerwy zakłócana, paraliżując w ten sposób efektywność moich badań i publikowania.
 (C4) Nieustanne problemy techniczne z każdym rodzajem sprzętu jaki używam dla swoich badań UFO i dla publikowania, a także z każdą działalnością jaką realizuję aby zdemaskować naszych kosmicznych pasożytów. Aby opisać tylko najbardziej reprezentacyjne z problemów technicznych jakie nieustannie doświadczam za każdym razem kiedy badam lub publikuję na temat UFO, w monografii [1/3] zmuszony byłem napisać cały podrozdział (V4.1.2.1). Dla przykładu, kiedy pisałem niniejszy traktat, zmuszony byłem bez przerwy duplikować jego kopie do pamięci aż trzech komputerów, ponieważ komputery jakie używałem nieustannie się psuły, dyskietki się demagnetyzowały, klawiatury odmawiały posłuszeństwa, coś wymazywało moje pliki, itp. W czasie kiedy niniejszy traktat wszedł w ostatnią fazę publikowania, nagrywarka kart magnetycznych jakie zasilają wszystkie kopiarki które używam, w tajemniczy sposób się zepsuła i wymagała wymiany co wiązało się z jej zaimportowaniem z USA - w ten sposób całkowicie unieruchamiając moje kopiowanie. Kiedy wchodziłem w ostatnią fazę publikowania poprzedniego traktatu [7], mój dostęp do drukarek komputerowych został wstrzymany, zmuszając mnie do używania drukarki mojej przyjaciółki. Kiedy wyjeżdżam aby wykonać jakieś badania w terenie, samochód w jakim jadę może tajemniczo odmówić zapalenia na przekór że pracuje bez zarzutu cały poprzedni czas, światła na skrzyżowaniach mogą się zaciąć więziąc mnie na skrzyżowaniach ulic, moje kamery i mikrofony mogą dziwnie zostać unieruchomione, ważne fotografie mogą wychodzić niedoświetlone albo prześwietlone, dziwne, gęste jak mleko mgły mogą nagle spowić mnie i moich towarzyszy powodując że gubimy się w terenie, itp. Przez niezwykłe zbiegi okoliczności, wszystkie te problemy działają w jakiś taki sposób, że ich efektem końcowym zawsze jest opóźnianie wydania aktualnej publikacji, lub powstrzymywanie badań UFO nad jakimi pracuję w danym momencie.
 (C5) Nieustanne problemy w pracy i w życiu prywatnym jakie rozpraszają moją koncentrację nad badaniami UFO. Ogromnie trudno znaleźć okres w moim życiu podczas którego nie przydarzyłoby mi się coś co w końcowym efekcie zawsze przerywa lub zakłóca badania jakie prowadzę przeciwko naszemu kosmicznemu najeźdźcy. Problemy, jakie nasi pasożyci kosmiczni wypróbowali w praktyce jako kosztujące mnie niezwykłą ilość czasu i energii, a stąd jakie dowiodły iż są wyjątkowo efektywne w spowalnianiu lub kompletnym paraliżowaniu moich badań, to masywne skargi lub oszczerstwa jakie prześladują mnie bez przerwy. Aczkolwiek ludzie którzy parają się tymi skargami lub oszczerstwami za każdym razem są inni, a także chociaż za każdym razem narzekają lub oczerniają mnie na odmienny temat, zawsze dokonują tego w sposób jaki wykazuje doskonałą znajomość sytuacji, zawsze używają argumentów jakie w danej sytuacji okazują się najbardziej niszczące - nawet jeśli są całkowicie nieprawdziwe, zawsze atakują mnie w sposób jaki jest niezwykle trudny do wybronienia się i jaki pozostaje niemal niemożliwy do udowodnienia że jest nieprawdą, zawsze zorganizowane są w sposób jaki jest najbardziej efektywny w danej sytuacji, a także zawsze kierowane są do tych ludzi jacy z jakichś powodów są entuzjastyczni w podejmowaniu wrogich postępowań skierowanych przeciwko mnie. Oczywiście, ponieważ jestem wykładowcą, w moim przypadku owe skargi i oszczerstwa zazwyczaj pisane są przez studentów którzy najczęściej obciążają mnie brakiem zdolności aby nauczyć ich czegokolwiek, niesprawiedliwym oblaniem na egzaminie, itp. (w przypadku innych bojowników z naszym kosmicznym najeźdźcą, takie skargi i oszczerstwa zawsze bazują na ich aktualnej sytuacji). Aby uczynić to nawet bardziej niezwykłe, owe skargi i oszczerstwa najczęściej pisane są przez ludzi których poziom intelektualny w normalnym przypadku nie pozwoliłby na stworzenie takich klejnotów intrygi i nienawiści. Stąd jedynym wyjaśnieniem dla tych technicznie wspaniałych (aczkolwiek moralnie zdegenerowanych) skarg są wyniki moich badań (patrz podrozdział D5.2) jakie ujawniają że najlepszą bronią naszego kosmicznego najeźdźcy jest telepatyczne i hipnotyczne manipulowanie umysłami specjalnie wybranych osób jakich ja nazywam "sprzedawczykami". Osoby te zwykle nie posiadają własnego zdania, są niezdolne do samodzielnego myślenia, i mają jakiś psychologiczny problem lub ułomność, stąd bardzo łatwo wykonują dokładnie te zlecenia jakie kosmiczny najeźdźca wprowadza telepatycznie do ich umysłów, czyli prześladują wskazane im osoby, piszą nakazane skargi i oszczerstwa, itp. Oczywiście, niezależnie od tych wyjaśnionych powyżej, bez przerwy też mnie prześladują najróżniesze inne rodzaje problemów jakie odciągają mnie od badań UFO. Dla przykładu, jest tradycją że podczas każdej dłuższej przerwy w wykładaniu podejmuję jakiś pracochłonny projekt badawczy na temat UFO. Jednak jest też już tradycją, że kiedy taka przerwa nadchodzi, nieuchronnie zapadam na jakąś dokuczliwą chorobę jaka dezorganizuje moje badania, nawet jeśli nie istnieją wytłumaczalne powody dla jakich powinienem zapaść na tą chorobę.
 W podrozdziale B4 opisałem tzw. "prawa moralne" (np. "Prawo Bumerangu"). Moje badania tych praw ujawniają że w typowych przypadkach powodują one zwroty wynikające z danego działania dopiero po długim opóźnieniu czasowym, jakie może wynosić nawet wiele lat. Jak jednak odnotowałem, w przypadku niemoralnych działań sprzedawczyków, zwrot tych praw zdaje się być bardzo szybki. Jedynie z grupy kolaborantów którzy powodowali problemy związane z tym traktatem, odnotowałem kilka przypadków kiedy już po kilku miesiącach odpowiedzialne osoby doświadczały dokładnie takiego samego losu jaki mi zgotowały. W innych przypadkach sprzedawczyków jakich obserwowałem, kiedy odpowiedź praw moralnych nie była aż tak szybka, wówczas końcowa kara była znacznie surowsza. Niestety nie znam innych naukowców którzy badaliby działanie praw moralnych, stąd nie jestem w stanie porównać swoich ustaleń z ich obserwacjami. A szkoda, bo byłoby interesującym to sprawdzić, czy owo szybsze i surowsze wyzwalanie działania praw moralnych jakie zaobserwowałem w odniesieniu do sprzedawczyków wypełniających szatańskie plany UFO, jest regułą czy też jedynie wyjątkiem.
 (C6) Powtarzalne "wrobienia", nacelowane na poderwanie mojego honoru, autorytetu, moralnego odbioru przez innych, itp. Za każdym razem kiedy kosmici wzniecają poważne kłopoty jakie zagrażają mojemu przeżyciu, funkcję "ostatniego źdźbła" jakie ma złamać grzbiet wielbłąda, są bardzo dobrze zaprojektowane i wyjątkowo szatańskie "wrobienia". Każde z takich wrobień jest tak zaprojektowane że dopadają mnie w momencie kiedy jestem najbardziej osłabiony, a także jest tak dobrane aby zawsze zaindukować ciężką atmosferę wzajemnych podejrzeń, sprawdzania każdego naokoło, braku zaufania, itp. Aby przytoczyć tutaj reprezentacyjny przykład o jakiego rodzaju "wrobieniach" tutaj mówię, przytoczę faktyczne zdarzenie jakie miało miejsce w 1984 roku kiedy mój los miał być zadecydowany w pierwszym stałym miejscu pracy po mojej emigracji do Nowej Zelandii. Na kilka dni przed tym gdy moje zatrudnienie miało zostać przekwalifikowane z okresu próbnego na stałą pracę, jednej nocy około 1 nad ranem ktoś dostał się na kampus w którym wówczas pracowałem, i użył telefonu znajdującego się w windzie jednego z budynków. Ów ktoś rozmawiał z Polską przez kilka następnych godzin, wybijając bardzo znaczący rachunek za rozmowę. Nigdy nie zdołano ustalić kto właściwie to uczynił. Niemniej ja byłem jedyną osobą na owym kampusie kto właśnie przybył z Polski. W rezultacie końcowym gęsta atmosfera podejrzliwości roztoczyła się nad moją głową, na przekór faktowi że w owym czasie nie miałem najmniejszego pojęcia że windy na Zachodzie zawsze wyposażone są w telefony, ani nie miałem pojęcia jak zamówić i przeprowadzić międzynarodową rozmowę z Polską (szczególnie z telefonu znajdującego się w windzie i to w środku nocy). Oczywiście, powyższe jest tylko jednym z wielu przykładów podobnie szatańskich "wrobień" jakie mnie dotychczas dotknęły. Kiedykolwiek jestem atakowany przez kosmicznego pasożyta, zaś ów atak znajduje się w swoim kulminacyjnym punkcie, zawsze tego typu diabelskie "wrobienie" zostaje dla mnie zorganizowane. Oczywiście za każdym razem przedmiot tego wrobienia jest inny, jak również użyta zostaje odmienna zasada rzucania na mnie podejrzeń. Z moich obserwacji wynika, że "wrabianie" niewinnych ludzi jest jedną ze standardowych metod działania używanych przez naszego kosmicznego pasożyta. Nie dziwi mnie już obecnie że wszystkie religie owego pasożyta nazywały "diabłami", zaś jego metody działania opisywały jako "szatańskie".
 (C7) Niemożliwość utrzymania stałego zatrudnienia. Na przekór że osiągnąłem najwyższy poziom edukacji jaki zwykły zjadacz chleba może uzyskać (t.j. poziom profesora uniwersyteckiego w aż dwóch odmiennych dyscyplinach - mianowicie w Inżynierii Mechanicznej i w Naukach Komputerowych), na przekór że zakumulowałem taki zasób doświadczeń zawodowych że nawet małpa z dżungli mająca podobne doświadczenia musiałaby stać się doskonałym nauczycielem, oraz na przekór że wyznaję filozofię totalizmu (patrz podrozdział B5) jaka w chwili obecnej najprawdopodobniej jest najbardziej moralną ze wszystkich filozofii na naszej planecie, ciągle doświadczam niezwykłych trudności z utrzymaniem tej samej pracy przez okres dłuższy niż dwa lata. Interesującą obserwacją jakiej dokonałem niedawno, jest że wszelkie moje zmiany pracy zdają się starannie przez kogoś zaplanowane, tak aby uczynić mnie bardzo zajętym kolejnymi przeprowadzkami do następnych miejsc zamieszkania, i w ten sposób pozbawić mnie czasu na dokonywanie badań UFO a także porozpraszać po całym świecie moje skąpe archiwa i publikacje źródłowe. Aczkolwiek przyczyny dla jakich bez przerwy jestem zmuszany do zmiany zawodów i miejsc pracy niemal w każdym przypadku są odmienne, następstwa zawsze są takie same - po okresie około 2 lat, kiedy ustabilizuję się wystarczająco aby zacząć jakieś głębsze badania nad naszym kosmicznym pasożytem, zawsze wchodzę w następny okres znaczącej niestabilności mojego życia, poszukiwania następnej pracy, przeprowadzania się do następnego miasta lub kraju, i stąd także niemożności prowadzenia moich strategicznych badań i publikowania. Najczęściej powodem dla zmiany miejsca pracy są okoliczności zatrudnienia, jakie zwykle tak zostają zdefiniowane iż bywam zatrudniony jedynie na krótki okres czasu, zaś potem mój kontrakt wygasa zmuszając mnie do przeprowadzki w inne miejsce. W jednym przypadku omówionym w podrozdziale A4, zostałem wyrzucony z pracy po 2 latach. Jednym razem miałem stałą pracę, jednak moja ówczesna sympatia zmusiła mnie abym z pracy tej zrezygnował i przeniósł się do innego miasta, ponieważ uparła się iż chce mieszkać w dużym mieście (niestety sympatia ta zerwała ze mną natychmiast po tym jak zrezygnowałem z owej stałej pracy, pozostając w mieścinie z jakiej tak chciała uciekać; patrząc teraz do tyłu zaczynam wierzyć że jedynym zadaniem naszego związku było zmuszenie mnie do zrezygnowania z owej stałej pracy). W jednym przypadku straciłem stałą pracę z powodu mojej emigracji z Polski do Nowej Zelandii. Jak to zostało wyjaśnione w rozdziale B i podrozdziale D5.2, technika oraz hipnotyczna kontrola nad ludźmi, jakie znajdują się w dyspozycji naszego kosmicznego pasożyta, czyni możliwym że wszystkie te zmiany pracy mogą być celowo dla mnie "organizowane".
 Interesującą obserwacją jaka zdaje się potwierdzać że najprawdopodobniej moje kolejne miejsca pracy są z góry dla mnie "organizowane" przez kosmicznego pasożyta, było odkrycie że na politechnice w jakiej pracowałem podczas pisania niniejszego traktatu obowiązywała "zasada zera skarg" - t.j. politechnika ta wyrzucała na bruk wykładowców na jakich którykolwiek ze studentów poskarżył się w jakiejkolwiek sprawie akademickiej dotyczącej ich wykładania. Politechnka owa była jedyną edukacyjną instytucją w jakiej dotychczas pracowałem, jaka miała tak niszczycielską zasadę w odniesieniu do skarg o charakterze akademickim. Powodem jest, że w praktyce taka zasada jest wystarczająco niszczycielska aby zdezorganizować cały proces nauczania (czytelnik łatwo może sobie wyobrazić co się dzieje w sytuacji gdy studenci doskonale wiedzą że każdy wykładowca może zostać wyrzucony z pracy z powodu ich skargi, i dla przykładu któryś z wykładowców stara się wyegzekwować od nich pracochłonny projekt, trudny egzamin, czy po prostu zwyczajnie jest nielubiany przez któregoś ze swoich studentów). Oczywiście, taka zasada jest ogromnie opresyjna dla całego grona wykładowców. Pechowo, ja dowiedziałem się o jej istnieniu dopiero kiedy byłem w końcowym stadium pisania nniejszego traktatu (aczkolwiek moi studenci wiedzieli o jej istnieniu od samego pczątku). Jak więc to zwykło się zdarzać za każdym razem kiedy byłem przy końcu pisania następnej publikacji dotyczącej kosmicznych pasożytów, w owym czasie dosłownie "piekło się otwarło pod moimi nogami". Byłem bez przerwy bombardowany najróżniejszego rodzaju atakami i przeszkodami. Oczywiście, jednym z najcięższych ataków okazała się skarga twierdząca że nie zdołałem niczego nauczyć moich studentów, podpisana przez wszystkich czterech studentów jacy uczestniczyli w moim kursie programowania w języku C++. W świetle owej "zasady zera skarg", skarga owa postawiła mnie w konieczności trudnej obrony, jako że moi przełożeni entuzjastycznie zabrali się za natychmiastowe wyrzucenie mnie z pracy. Na szczęście metoda "pokojowej obrony" jaką opisałem w podrozdziale B4 (patrz opisy po prawie moralnym nazywanym "Zasada dwubiegunowości") udowodniła swoją niezwykłą efektywność również i w tym przypadku. Stąd z silnym wsparciem niemal wszystkich moich kolegów z pracy zdołałem uchronić się przed natychmiastowym wydaleniem z pracy. Jednak nasz pasożyt kosmiczny ciągle osiągnął swój cel, bowiem zmusił mnie do porzucenia pracy nad tym traktatem, i do skoncentrowania się na mojej obronie przez okres od około 20 Marca 2000 roku (kiedy skarga studentów się ujawniła i zaczęła mnie dotykać), aż do 5 kwietnia 2000 roku (kiedy końcowy werdykt na temat sposobów na jakie będę ukarany został ogłoszony). Także najróżniejsze dalsze reperkusje tej skargi (takie jak ukaranie mnie przez obowiązek uczęszczania wieczorami i w dni wolne od wykładania na wszystkie kursy edukacyjne jakie moja politechnika organizowała, a także nieustające sprawdzanie mnie jakiemu zostałem poddany w każdej sprawie związanej z wykładaniem) znacząco ograniczyły czas jaki mogłem przeznaczyć na pisanie tego traktatu.
 (C8) Wzniecanie problemów przeżycia w każdym istotnym czasie. Jedna z najbardziej przykrych metod zniechęcania do działań grożących interesom naszego kosmicznego pasożyta, polega na indukowaniu problemów z przeżyciem w każdym co istotniejszym czasie. Doskonały przykład takich problemów są zapędy usunięcia mnie z pracy opisane powyżej, jakie zbiegały się w czasie z końcową fazą publikowania niniejszego traktatu. Na nieszczęście powyższy przypadek nie jest wyjątkiem, a powtarzalnym wzorem jaki w moim przypadku następuje w każdym przypadku kiedy jestem bliski opublikowania następnego opracowania na temat naszego kosmicznego pasożyta. Innym doskonałym przykładem problemów z przeżyciem jakie nasz pasożyt zaindukował, są te jakie pojawiły się gdy byłem w końcowym stadium pisania traktatu [7B] (traktat [7B] opisuje jeszcze inne urządzenie samoobronne jakie przekazane zostało ludzkości w darze przez naszych anonimowych sprzymierzeńców z kosmosu). W owym czasie wykładałem w tropikalnym Borneo, i mieszkałem w małej osadzie nazywającej się "7 Mil" (po angielsku "7 Miles") jaka położona była na skraju dżungli. W miejscu tym miałem spory kłopot z żywnością, bowiem jedzenia jakie dostępne było na miejscu niestety nie byłem w stanie przełknąć. Dlatego zwykłem przywozić europejskie rodzaje żywności z Kuala Lumpur odległego o około 2 godziny lotu odrzutowcem, trzymając całe moje zapasy w lodówce. Jednak w nocy z 8 na 9 sierpnia 1998 roku moja upakowana europejską żywnością lodówka wysiadła, i żaden technik nie był już w stanie jej ożywić. Moje miesiące zapasu żywności uległy zepsuciu w tropikalnym upale, i począwszy od tego momentu każdego dnia musiałem podróżować do odległego Kuching aby znaleźć dla siebie coś jadalnego - stąd niemal nie pozostawał mi żaden czas na dokończenie traktatu [7B]. Oczywiście ktoś mógłby zganiać to zepsucie lodówki w tak istotnym momencie czasowym na "przypadkowy zbieg okoliczności". Jednak o dokładnej godzinie kiedy moja lodówka uległa zepsuciu na parterze (t.j. o 1:10 nad ranem), moja sypialnia położona na pierwszym piętrze została tak zamrożona, że przymrozek zbudził mnie ze snu i zwrócił moją uwagę. Z kolei doskonale wiem, że w tropikalnym Borneo nie istnieje takie coś jak nocny przymrozek, podczas gdy badania nad telekinezą opisane w podrozdziale D2.1.2 ujawniają, że efekt telekinetyczny wyzwalany przez pędniki UFO drugiej generacji jest w stanie spowodować gwałtowny spadek temperatury w danym pomieszczeniu - jeśli takie niewidzialne UFO wleci do owego pomieszczenia.
 Aczkolwiek powyższe opisy bazują na przypadkach jakie przytrafiły się mi samemu, moje obserwacje innych bojowników z kosmicznym okupantem wskazują, że wszyscy ludzie otrzymują bardzo podobne traktowanie, i że w stosunku do wszystkich ludzi używane są podobne metody działania. Chociaż więc same przypadki jakie im się przytrafiają mogą się nieco różnić ponieważ dostosowane są one do ich osobistych okoliczności, niemniej ogólne scenario tych ataków zawsze pozostaje takie samo. Stąd, jest bardzo prawdopodobnym, że czytelnik może rozpoznać w podanych tutaj opisach niektóre zdarzenia jakie przytrafiły się i jemu. Oczywiście, pozostaje to zadziwiającą zagadką, jak zmyślnego zwodzenia nasz pasożyt kosmiczny musiał używać, że takie niegodziwe i wyraźnie nieziemskie działania pozostawały nieodnotowane przez aż tak długi okres czasu.
 D. Wiedza to odpowiedzialność. Filozofia totalizmu jaką wyznaję, uczy nas że te osoby jakie otrzymały możliwość zdobycia określonej wiedzy, posiadają także moralną odpowiedzialność za właściwe użycie tej wiedzy. W jakiś sposób tak się stało, że to ja jestem tym badaczem któremu dany był zaszczyt odkrycia iż nasza planeta znajduje się pod niewidzialną okupacją technicznie zaawansowanych jednak moralnie podupadłych kosmicznych krewniaków ludzi. Stąd, jest to także moim obowiązkiem, aby rozpocząć alarm i zawiadomić wszystkich innych ludzi o tym szokującym odkryciu. Jestem moralnie zobowiązany do wszczęcia takiego alarmu, nawet chociaż już niejednokrotnie doświadczyłem, że jest on związany z całym szeregiem niebezpieczeństw. Jednak zaraz po tym jak ujawnię innym sytuację, stanie się także ich odpowiedzialnością zareagowanie odpowiednio do ich możliwości. Stąd następnym powodem dla którego podejmuję w tym traktacie tak "nienaukowy" temat jak niewidzialna okupacja Ziemi przez UFOnautów, jest moje poczucie obowiązku aby powiadomić innych o tym niezwykle istotnym fakcie.
 E. Nasza samoobrona musi zostać rozpoczęta. Jeśli nasza sytuacja kiedykolwiek ma się poprawić, musimy obudzić się z dotychczasowej letargii i zacząć naszą samoobronę. Dlatego kolejnym powodem otwartego zaadresowania problemu okupacji Ziemi przez siły kosmiczne, jest uświadomienie nam wszystkim, że musimy rozpocząć naszą samoobronę.
 

dalej